Jak powstał „Powrót do domu — do siebie”
Ten projekt nie powstał z pomysłu marketingowego.
Nie powstał z potrzeby stworzenia warsztatu.
On powstał z mojego zmęczenia.
Z momentu, w którym wszystko z zewnątrz wyglądało dobrze — a w środku czułam, że gdzieś mnie nie ma.
Na emigracji w Norwegii zbudowałam stabilność.
Zarządzałam firmą. Organizowałam. Koordynowałam.
Byłam silna. Odpowiedzialna. W tysiącu ról.
Mama. Partnerka. Ta, która ogarnia.
Ta, na której można polegać.
I naprawdę wydawało mi się, że „chyba jest dobrze”.
Że tak wygląda dorosłość.
Że tak ma być.
Ale któregoś dnia dotarło do mnie jedno zdanie:
Ogarniać życie to nie to samo co żyć.
Najtrudniejszy moment
Najtrudniej nie było stworzyć programu.
Najtrudniej było wybrać siebie.
Kupić bilet.
Samodzielnie.
Do obcego miasta.
Samolotem.
Bez nikogo.
W nieznane.
Na 6 dni wyjechałam z domu, w którym przecież „wszystko funkcjonowało”.
Z życia, w którym byłam potrzebna.
Z przestrzeni, gdzie miałam kontrolę.
Ręce mi się trzęsły.
Bo ten wyjazd nie był turystyką.
To był pierwszy świadomy wybór siebie.
6 dni ciszy
To tam, w procesie Vedic Art, w ciszy i kolorze, zaczęłam widzieć prawdę.
Zobaczyłam, ile decyzji podejmuję z lęku.
Ile z lojalności.
Ile z poczucia winy.
Ile z roli „tej silnej”.
Później przyszła Neurografika.
Zrozumiałam, że mózg 🧠 można uczyć nowej drogi.
Że nie muszę burzyć życia, żeby je zmienić.
Że powrót to proces, nie rewolucja.
Nie wróciłam z tamtego wyjazdu inną osobą.
Ale wróciłam bardziej swoją.
To był dopiero początek
To był początek subtelnej drogi.
Drogi, w której:
– uczysz się mówić „nie” bez napięcia
– przestajesz być w tysiącu ról naraz
– zaczynasz podejmować decyzje spokojnie
– zaczynasz widzieć siebie
Projekt „Powrót do domu — do siebie” powstał z tej drogi.
Z odwagi, która zaczęła się od jednego biletu lotniczego.
W kolejnym wpisie opowiem o pierwszej Bramie — Zatrzymaniu.
Bożena 🫶
Neuro&Vedic Art 🎨


Dodaj komentarz